Humor rodzinny

Żona wyjechała w delegacje. Mąż rankiem bierze dzieciaka i wiezie do przedszkola.
- To nie nasze dziecko - mówi przedszkolanka.
Jada do drugiego.
- Nie znamy pana synka - słyszy w drugim.
Jada do trzeciego, czwartego… wszędzie tak samo. Nie znają dzieciaka.
W końcu młody nie wytrzymał:
- Tato, zaliczamy jeszcze tylko jedno przedszkole i jedziemy do
szkoły, bo się w końcu na lekcje spóźnię!
*
Na porodówce szczęśliwy ojciec fotografuje swojego nowo narodzonego synka:
Z góry, z dołu, z lewej strony, z prawej…
Pielęgniarka pyta:
- To pana pierwsze dziecko?
- Nie, siódme. Ale pierwsza cyfrówka!
*
W szpitalu leży nieprzytomny mężczyzna, przy nim siedzi troskliwa żona. W pewnym momencie chory budzi się, patrzy na żonę i pyta:
- Byłaś przy mnie zawsze, kiedy spotykało mnie jakieś nieszczęście, prawda?
- Tak, kochanie.
- Byłaś przy mnie, kiedy mnie z pracy wywalili?
- Tak, kochanie.
- A gdy moja firma zbankrutowała, też przy mnie byłaś?
- Tak, kochanie.
- A gdy nam się chałupa spaliła?
- Też przy tobie byłam, kochanie.
- Teraz, gdy miałem ten wylew, też przy mnie jesteś?
- Tak, kochanie.
- Wiesz co? Ty mi przynosisz pecha!
***